[ Pobierz całość w formacie PDF ]

codzienne gospodarskie obowiązki, ale przede wszystkim chciała spraw-
dzić, co się stało z pierścionkiem. Pamiętała niejasno, że położyła go na
krześle i kazała Danowi go zabrać. W przeciwnym razie, jak zagroziła,
zostanie sprzedany. Oczywiście, April w gruncie rzeczy nigdy by nie
sprzedała tak pięknego, rodzinnego klejnotu Butlerów. Miała też nadzieję,
że nie zerwali ze sobą ostatecznie i że istnieje między nimi jeszcze jakaś
więz. Poprzedniego dnia Dan udowodnił wprawdzie, że nie jest dla niej
odpowiednim partnerem, lecz to nie zmniejszyło jej uczucia. Jeśli
pierścionek pozostanie u niej, ich znajomość nie skończy się
nieodwołalnie.
Gdy April otworzyła drzwi na ganek, rozległo się poranne pianie
koguta. W powietrzu wyczuwało się jeszcze nocny, ostry chłód. Zapaliła
lampę nad drzwiami, która oświetliła krzesło stojące obok. Pierścionka nie
było.
159
RS
ROZDZIAA
13
160
RS
- Nie do wiary, jak okropnie narozrabiałem.
- Dan tak się zgarbił nad kubkiem z kawą, który Ida postawiła przed
nim, że para owiewała jego nie ogolone policzki. Był wykończony
fizycznie i psychicznie po wielogodzinnym rozpamiętywaniu swojego
postępowania.
- Nie mogę zaprzeczyć - rzekł Bill, biorąc z rąk żony swój kubek z
kawą - że twoje oświadczenie wpłynęło zdecydowanie na opinię wielu
ludzi. Trudno to będzie odrobić.
- Czuję się tak, jakbym własnymi rękami ograbił Booneville z szansy
posiadania czegoś wyjątkowego, co mogłoby przetrwać wiele lat i
pokoleń. Dlaczego nie uświadomiłem sobie tego wcześniej?
- W tym, co powiedziałeś, Dan, było sporo racji - pocieszała go
łagodnie Ida, zasiadając obok mężczyzn przy okrągłym dębowym stole.
- Prawie ci się udało mnie przekonać - kontynuowała. - Rolnicy w
naszym okręgu rzeczywiście przeżywają trudny okres, a my zamierzamy
wydać pieniądze na coś, co nikogo nie nakarmi, nie ubierze ani nie zapłaci
za niego długów.
- Tak, ale czy ktokolwiek o tym myśli, gdy patrzy na Mount
Rushmore lub Statuę Wolności?
Ida uśmiechnęła się.
- W ciągu tylu lat mogło się to niektórym zdarzyć.
- Nie chcę być jednym z nich-mruknął Dan. - Moi rodzice ciężko
pracowali na farmie, a matka po śmierci ojca miała duże kłopoty
finansowe, ale nigdy nie pomyślała, aby sprzedać pierścionek, który był jej
prywatnym dziełem sztuki. Wzrastałem ze świadomością, że są ważniejsze
rzeczy niż pieniądze. Dlaczego nie skorzystałem z tej wiedzy?
161
RS
Ida poklepała go po ręce.
- Czasami nie dostrzegamy oczywistych prawd. Nie oceniaj siebie
tak surowo.
- Dobrze, zapomnijmy o mojej głupocie. Zastanówmy się raczej, co
możemy zrobić, żeby jednak zdobyć tę rzezbę dla Booneville.
- Och, to nie powinno być trudne - odparł spokojnie Bill. - Z twoim
poparciem będziemy mieli cztery głosy przeciwko dwóm, Ale ludzie
zdezorientowani tym, co powiedziałeś wczoraj, mogą się sprzeciwiać, a
nawet posunąć do wandalizmu.
- Bill, musimy odzyskać ich wiarę i poparcie. W tej chwili April na
pewno nie zechce ze mną rozmawiać, ale chciałbym, aby jeszcze raz
przemówiła do ludzi. A potem sam bym się przyznał, że nie miałem racji.
Ida potrząsnęła głową.
- Wątpię, aby to coś dało, Dan. Ludzie podejrzewają, że jesteś pod
urokiem April. Będą cię posądzać, że mówisz tak, bo chcesz się jej
przypodobać. - Mówiąc to Ida zachichotała: - Szczególnie, jeśli się roz-
niesie pogłoska o warunkach, jakie Mabel postawiła Henry'emu.
Dan popatrzył na nią, mrugając w zdumieniu oczami.
- O czym ty mówisz? - zapytał.
- Właśnie, Ido - dołączył Bill - co to ma znaczyć?
- Musicie obydwaj przysiąc, że nie piśniecie nikomu ani słówka.
- Dobrze, przyrzekamy - zapewnili ją obaj, pochylając się ku niej z
zaciekawieniem.
- Mabel urządziła sypialniany strajk, odstawiła Henry'ego od łoża,
aby skłonić go do głosowania za rzezbą.
162
RS
Dan i Bill spojrzeli na siebie i zaczęli ryczeć ze śmiechu. Bill
poczerwieniał, a Danowi łzy pociekły po zarośniętych policzkach.
- Ale, jak sądzisz - zapytał w końcu Bill, z trudem łapiąc powietrze -
dlaczego to nie poskutkowało?
- Nie mam pojęcia - wyjąkał Dan i obaj dostali nowego ataku
śmiechu.
W końcu Dan wytarł oczy i oparł głowę na rękach.
- Jestem półprzytomny po bezsennej nocy - wyznał.
- Tak mi się wydawało, że dziś w nocy wcale się nie kładłeś -
zauważyła Ida. I to ty, który tak sobie ceniłeś pełne osiem godzin snu.
- Tak, April też to zapamiętała. Musiałem mieć opinię potwornego
nudziarza.
- Masz konserwatywne poglądy, Dan, to nie przestępstwo.
- Nie jestem taki pewny. W każdym razie dzisiejszej nocy doszedłem
do wniosku, że jest parę rzeczy ważniejszych od snu, na przykład
naprawienie szkody, którą wyrządziłem.
Zwrócił się do Billa.
- Musimy mieć więcej czasu przed głosowaniem. Gdybyśmy je
odłożyli na jakieś trzy tygodnie, mógłbym coś obmyślić.
- Henry może się sprzeciwić - zauważył Bill. - M. G. i Gerry Sloan
raczej nie, a April zlekceważy całą sprawę, bo chyba już straciła nadzieję.
- Czy mógłbyś zatelefonować do niej? Ja nie mogę, bo mnie nie
wysłucha i odłoży słuchawkę - powiedział Dan.
- Oczywiście. Porozmawiam ze wszystkimi. Przeforsujemy te trzy
tygodnie, choć wątpię, czy przez ten czas uda ci się coś zmienić.
163
RS
- Ja też nie mam pewności - przyznał Dan. - Może poradzę się Eriki
Jorgenson. Ona też jest na mnie wściekła, ale jej się tak nie boję, jak April.
- Dla mnie to brzmi jak wybór między szarżującym bykiem a chmarą
szerszeni. Erica wydaje mi się twardą damą.
Ida popatrzyła na obu.
- April też jest twarda - powiedziała.
Dan rozważał to przez chwilę. Dotąd nie wyjawił nikomu swoich
uczuć do April, ale teraz uznał, że nadszedł czas, aby skończyć z tym
ukrywaniem się.
- Myślę, że to jedna z przyczyn, dla których ją kocham - wyznał.
Pięć dni pózniej nadeszła pierwsza zamieć śnieżna, zapowiedz zimy.
Farma April wyglądała jak opatulona watą. Ojciec przyjechał z miasta, aby
jej pomóc oczyścić drogę i ścieżki ze śniegu. April sprawdzała często
ogrzewanie w kurnikach i dostęp do uli. Po latach spędzonych na farmie [ Pobierz całość w formacie PDF ]