[ Pobierz całość w formacie PDF ]

z Mateuszem. Początkowo uznałam to za nieśmiałość, ale
teraz już wiem, że nie do końca miałam rację. Na szczęście
pan Janek dał mi adresy stron, gdzie można anonimowo
poprosić o poradę w sprawie postępowania z dziećmi
dotkniętymi problemem alkoholizmu. Spotykają się tam
psychologowie, osoby chore, ale też ich najbliżsi. Trochę
poczytałam, założyłam nawet konto i zadałam kilka pytań.
Mam nadzieję, że jakoś pomogę Ani i Mateuszowi.
Mam dla %7łyły paczkę od właścicielki domu, w którym
spaliśmy. Jutro pójdę ją zanieść, a przy okazji podziękuję za
dwa wspaniałe dni. Może nawet sama wspomnę, że bardzo mi
się tam podobało. Lepiej, żeby z moich ust usłyszała
entuzjazm, niż dowiedziała się o nim od Pawła. Taka maleńka
asekuracja, żeby nie zostać do bólu skompromitowaną.
Chciałabym pojechać do Górek w lecie, zobaczyć las cały w
zieleni, poczuć zapach nagrzanej słońcem trawy... Tam jest
zupełnie jak u moich dziadków na wsi. Ech... Rozmarzyłam
się. ~ Inga
Super, że jesteś zadowolona. Należało Ci się trochę
odpoczynku, przyjemności i radości. A na głupie spojrzenia
nie zwracaj uwagi. Bo niby co złego zrobiłaś? Za często się
uśmiechałaś? Byłaś zbyt zadowolona? Przecież klasowa
wycieczka nie jest niezwykle ważną lekcją ortografii! Myślę,
że chwile radości jeszcze nikomu nie zaszkodziły, a już na
pewno nie mogą być powodem do wstydu.
Dlaczego na siłę chcesz widzieć w tym całym Pawle
wroga? Z tego, co o nim napisałaś, wnioskuję, że jest
normalnym facetem. Musiałaś bardzo ładnie wyglądać ze
wzruszeniem na twarzy, zarumienionymi od mrozu
policzkami i błyszczącymi szczęściem oczami. Też bym
patrzył na ładną dziewczynę, może nawet robił dziwne miny,
gdybym musiał oglądać obrączkę na jej palcu. Nie szukaj
dziury w całym i nie staraj się widzieć wroga za każdym
zakrętem.
Poza tym myślę, że chyba nie lubicie tej waszej dyrektorki
właśnie za to, że ciągle jest zgryzliwa, niezadowolona i czepia
się o duperele. Ty taka nie bądz. Nie możesz dać się
zwariować dorosłości i chęci bycia poważną. Zwiat ma wiele
barw i nie widzę powodu, z jakiego miałabyś czerpać z niego
tylko te ponure. To pierwszy krok do skapcanienia. ~
Nikt_Ważny
Widzę, że odezwała się w Tobie męska solidarność. Może
i masz rację, Paweł nigdy nie dał mi powodu do braku
zaufania. Przeciwnie, na każdym kroku czuję jego życzliwość.
Spróbuję zmienić swoje podejście. Obiecuję. Tylko nie swataj
mnie więcej, bo on ma przecież rodzinę.
Przepraszam, jestem paskudnie zmęczona. Nie mam nawet
ochoty na przekomarzanie się z Tobą. Wycieczka była
wspaniała, ale jednak wyczerpująca, a jutro muszę iść do
pracy. Dobranoc. ~ Inga
Jestem zbyt poważnym człowiekiem, żeby kogokolwiek
swatać. To zabawa dla nastoletnich dziewcząt. Ja tylko piszę,
co myślę, wyciąganie wniosków i działanie należą do Ciebie.
Dobranoc, Ingo, śpij dobrze. ~ Nikt_Ważny
Rozdział VI
Kasztanowe spojrzenie
Ty wciąż mnie ratowałaś, za rękę mnie trzymałaś, gdy z
drogi chciałem zejść
1.
Przedwiośnie chyba od zawsze było tą porą roku, której
nigdy i w żaden sposób polubić nie można. Właściwie nie
trzeba nawet opisywać pogody, bo sama ta nazwa określa ją
doskonale - ogarniająca wszystko woda z roztopów, błoto,
deszcz, padający często w towarzystwie śniegu, nocne mrozy,
silne wiatry, ślizgawice i wszelkie rodzaje grypy, mnożące się
na każdym zakręcie. A do tego trzeba dodać zmęczenie,
apatię, zniechęcenie odbijające się w ponurych minach oraz
nerwowość.
 Byle do wiosny" - myślała Gabrysia, biegnąc chodnikiem
przylegającym do przedszkolnego ogrodzenia. Była tak
pochłonięta lawirowaniem między kałużami, że nie dostrzegła
stojącej na drodze kobiety.
- Dzień dobry.
Gabrysia uniosła głowę, a jej wzrok spotkał się z
niebieskimi oczami mamy jednej z koleżanek Miki. Widziała
ją trzeci, może czwarty raz w życiu, ale zapamiętała ze
względu na malujący się na twarzy uśmiech oraz
charakterystyczną kwiecistą chustkę na głowie.
- Dzień dobry - odparła, walcząc z chęcią zerknięcia na
zegarek. Poranne ubieranie trochę się przedłużyło, więc jeśli
nie chciała wejść do szkoły równo z dzwonkiem, musiała
zdążyć na autobus, który zapewne lada chwila podjedzie na
przystanek. - Przepraszam, nie zauważyłam pani.
- Nic się przecież nie stało. Chciałam tylko powiedzieć,
że Basia zaprosiła Dominikę na urodziny.
- A tak, coś mówiła, ale...
- To ja potwierdzam. Moja Basia ma w sobotę urodziny i
będzie mi bardzo miło, jeśli pani córka, oczywiście z panią,
przyjdzie do nas na podwieczorek. Proszę, tu jest adres. -
Podała Gabrysi kartkę. - Tylko...
- Tak?
Kobieta dziwnie się speszyła, nawet zawstydziła.
- Nie stać nas na zorganizowanie kinderbalu - powiedziała
po chwili przyciszonym głosem. - Ale chcieliśmy, żeby córka [ Pobierz całość w formacie PDF ]